Menu

Wyzwania nowoczesnego świata

Idee i zdarzenia ze świata, ginące w zalewie informacji.

Oksfordzka tolerancja

rafal.kinowski

Żyjemy w czasach gdy bycie niepoprawym politycznie staje się symbolem, że posiada się własne poglądy. Mam wrażenie, że niektórzy politycy, ale także komentatorzy, zrobili z nieskrępowanego wyrażania opinii swoisty znak rozpoznawczy. Stwierdzenia, którymi kiedyś można było się podzielić w domowych pieleszach, w zaufanym gronie, trafiają obecnie na czołówki gazet czy stają się tematem debat w telewizyjnych studiach. Wydaje mi się, że taki mamy klimat - nieskrępowanego i bezrefleksyjnego werbalizowania ocen i twierdzeń, bez oglądania się na obowiązujące normy, no chyba że dojdzie do obrazy uczuć religijnych.

Dobrym przykładem były popisy oratorskie ustępującego burmistrza Londynu, Borisa Johnsona, który w trakcie trwającej kampanii za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii nie wahał się porównać niemieckich wpływów na kształt Europy do hitlerowskich planów budowania superpaństwa.

Równie mocno potrafi się wypowiedzieć prawdopodobny przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych - Donald Trump – na dowolny temat: kobiet, mniejszości etnicznych czy religijnych.

Niektórzy komentatorzy liberalni twierdzą, że świat staje się coraz bardziej brunatny. Od polityków trudno oczekiwać samoograniczenia, zwłaszcza w ogniu kampanijnych salw i wiwatów zwolenników. Zdarzają się jednak głosy, które powinny niepokoić bardziej.

Premier Wielkiej Brytanii, Dawid Cameron wezwał Uniwersytet Oksfordzki, aby zmienił swoją politykę naboru studentów na nową, która lepiej by odzwierciedlała różnorodność etniczną państwa. W zeszłym roku uczelnia przyjęła jedynie 27-miu ciemnoskórych studentów na 2500 pierwszoroczniaków.

Oczywiście naturalną odpowiedzią władz akademickich był opór, wynikający z 10-cio wiekowej niezależności. Kanclerz uczelni, Chris Patten, nie zgadza się z naciskami rządu na przyjmowanie przez elitarne szkoły studentów z etnicznych i rasowych mniejszości. Jego zdaniem szkoły nie powinny podlegać żadnym prawom dotyczącym różnorodności.

Chris Patten, były działacz partii konserwatywnej, minister w rządzie Margaret Thatcher i Johna Majora, ostatni brytyjski gubernator Hong Kongu ma bardzo wyraźne poglądy na temat włączenia przedstawicieli mniejszości w życie akademickie.

W wywiadzie udzielonym gazecie The Telegraph posunął się do stwierdzenia, że nie należy oczekiwać od uniwersytetów najwyższej klasy - prawdopodobnie mając na myśli Oxford i Cambridge - obniżania standardów nauczania w celu zapewnienia różnorodności. Autonomia uczelni ma być gwarantem, że system kwotowy - czy jakiekolwiek inne sztuczne rozwiązanie – nie będzie oznaczał kompromisu na rzecz niższych progów wejścia, jak również poziomu jej kształcenia. Kanclerz Patten uważa, że istnieją lepsze metody integracji społecznej, niż podważanie standardów nauczania.

Wypowiedź Chrisa Pattena idzie dokładnie w poprzek polityki wielu brytyjskich instytucji, które właśnie w równouprawnieniu oraz różnorodności upatrują szansy na budowanie zrównoważonej społeczności. Jest też niezgodna z wspomnianym powyżej apelem premiera o szersze otwarcie drzwi uczelni dla innych grup etnicznych, niż biali Brytyjczycy.

Za spory skandal można uznać uprzedzenia kanclerza, które każą mu postrzegać edukację studentów o innych kolorach skóry jako jednoznaczne obniżenie poziomu kształcenia. Równie bałamutne brzmi stwierdzenie o innych drogach do promowania różnorodności na uczelniach bez podawania przykładów. Chociaż z drugiej strony, nie jestem przekonany czy odbiorcy mądrości pana kanclerza byliby gotowi wysłuchać jego wizji. Historia nietolerancji zna klika przykładów ograniczania dostępu do wiedzy. Chyba nie potrzebujemy w tym względzie żadnego nowatorstwa.

© Wyzwania nowoczesnego świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci