Menu

Wyzwania nowoczesnego świata

Idee i zdarzenia ze świata, ginące w zalewie informacji.

Tanzania na wojennej ścieżce

rafal.kinowski

Proces wychodzenia krajów europejskich ze swoich afrykańskich kolonii wspaniale opisuje Nicholas Shaxson w książce Treasure Islands: Dirty Money, Tax Havens and the Men Who Stole Your Cash”. Zachodnie koncerny, po przejęciu władzy przez lokalne rządy, od razu wracały do łask, prowadząc działalność na zasadzie „cusiness as usual”.

Pod koniec zeszłego roku rząd Czadu nałożył na Exxon Mobil grzwynę w wysokości 74 miliardów dolarów za unikanie płacenia podatków z tytułu wydobycia ropy.

Bardzo podobna jest historia spółki Acacia Mining, skromnej tanzańskiej kopalni złota, z główną siedzibą zlokalizowaną w samym sercu stolicy Wielkiej Brytanii, niedaleko Regent Street oraz notowaną na londyńskiej giełdzie. Formalnie zaczęła ona działalność dopiero w 2000 roku, ale jej historia jak w soczewce skupia problemy dekolonizacyjne, z którymi mierzą się państwa afrykańskie.

Przedsiębiorstwo wydobywcze, Acacia Mining, zostało oskarżone przez władze Tanzanii, o nielegalne pozyskiwanie surowców naturalnych oraz ukrywanie dochodów od początku działalności, a więc przez ostatnie 17 lat. Wymiar grzywny – 190 miliardów dolarów – odpowiada 40-krotności zeszłorocznych dochodów spółki.

Kara jest wynikiem kontroli przemysłu górniczego, zleconej przez komisję rządową, a składa się na nią 40 miliardów niezapłaconych podatków oraz 150 miliardów odsetek i dodatkowych grzywien. Nie jest to pierwszy cios dla spółki, gdyż na początku marca – gdy rozpoczęło się śledztwo – zakazano jej eksportu złota i miedzi, ale dopiero bieżąca kara może być kresem działania przedsiębiorstwa w Tanzanii.

Póki co Acacia chce się odwołać od niesprawiedliwej – jej zdaniem – grzywny, kładąc na szali 40 000 miejsc pracy, które zostaną zlikwidowane wraz zamknięciem kopalń.

Ci, którzy dopatrywali się w działaniach rządu Tanzanii, a wcześniej Czadu, znamion wyrównywania przeszłych krzywd i powrót do sprawiedliwego dzielenia zysków z pozyskiwania surowców mogą się srogo rozczarować. W obu przypadkach wymiar kar, być może nawet słuszny, oznacza w praktyce nacjonalizację zakładów wydobywczych.

Nawet jeśli rządowi Tanzanii uda się odzyskać kopalnie, sprawa się nie skończy. Najlepszym przykładem jest wiadomość, która obiegła świat na początku lipca. Kanadyjska spółka wydobywcza, Gabriel Resources, pozwała przed trybunał arbitrażowy rząd Rumunii, za odmowę przekazania do eksploracji złóż złota w Rosia Montana. Mimo, że władze z Bukaresztu bronią decyzji powołując się na ochronę środowiska, a kanadyjska firma żąda zwrotu kosztów inwestycji oraz utraconych korzyści. W sumie blisko 4,5 miliarda dolarów.

Tak więc, odebranie zachodnim koncernom praw do wydobycia i obłożenie ich karami za unikanie opodatkowania może nie wystarczyć, aby samemu czerpać zyski z pozyskiwania cennych złóż. Bogate korporacje mogą się odwołać do niezależnych trybunałów, gdzie często nie zwraca się uwagi na roszczenia stron rządowych. Nacjonalizacja kopalni czy odmowa dalszego realizowania korzyści z praw nabytych, jest arbitrażu zamachem na uświęcone prawa własności i kończy najczęściej sporymi odszkodowaniami.

© Wyzwania nowoczesnego świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci