Menu

Wyzwania nowoczesnego świata

Idee i zdarzenia ze świata, ginące w zalewie informacji.

W pułapce własnego emploi

rafal.kinowski

Pewna spółka, z siedzibą w mieście o dużo mówiącej nazwie – MountainView, próbuje na wszelkie sposoby pozbyć się skojarzeń ze swoją podstawową linią dochodową. Wykorzystując skromny udział ze swoich niebotycznych zysków, pozuje ona na producenta: telefonów, balonów internetowych, samochodów autonomicznych oraz inteligentnych okularów. Ostatnio postanowiła nawet, że będzie leczyć ludzi ze śmierci.

Jednak ucieczka Alphabetu, bo o nim jest mowa, od swojego emploi jest trudna, jeśli nie niemożliwa. Kolejny kwartał ze stabilnymi przychodami, na poziomie 22 miliardów dolarów, za które w 87% odpowiada Google, najlepiej pokazuje oblicze firmy. Wall Street lubi słuchać o wynalazkach, które za chwilę zrewolucjonizują nasze życie. Pomimo to, dla inwestorów najważniejszy jest stabilny dochód, generowany ze sprzedaży reklam we własnych witrynach i aplikacjach mobilnych.

13% zysków Alphabetu, które nie pochodzą od Google’a, generowane są dzięki YouTube’owi (You Tube TV oraz You Tube Red), a także próbie walki ze Spotify (Google Play). Holding usiłuje też zarobić na niedawnych inwestycjach w producentów sprzętu elektronicznego, licząc przychody ze sprzedaży telefonów (Google Pixel 2) oraz inteligentnych głośników.

Dochodowe przedsięwzięcia w ramach Alphabetu można policzyć na palcach jednej ręki, za to straty na licznych innowacjach sięgają 770 milionów dolarów. Calico (wydłużanie życia), Jigsaw (ochrona informacji), Verily (ochrona zdrowia) czy Waymo (samojazdy), jakkolwiek by nie rozgrzewały emocji swoimi odkryciami i postępami prac, nie są w stanie zarobić na własne utrzymanie. Na granicy opłacalności balansują spółki, które Google przejął z rynku, jak Nest (wsparcie dla inteligentnych domów) czy Fiber (szerokopasmowy internet).

To co jest najważniejsze z punktu widzenia Alphabetu, i Ruth Porat (stojącej na straży finansów), to ciągłe zasilanie obiecujących projektów i szybkie odstrzeliwanie tych, które nie dają perspektyw na przyszłość. Pieniędzy z Google’a nie powinno zabraknąć. Można je wydawać na produkty i usługi, które ulepszą nasz świat. Lub palić je bez opamiętania, w procesie innowacyjności.

Ważne jest to, że sercem Alphabetu jest Google i – być może nieświadomie – większość procesów innowacyjnych krąży wokół niego. Smartfony czy inteligentne głośniki wykorzystują przecież potęgę reklamową Google’a. Tak samo będzie z samochodami autonomicznymi Waymo. Ich wprowadzenie na rynek pozwoli byłym kierowcom, dołączyć do grona tych, którzy w trakcie podróżowania do i z pracy mogą bez przeszkód serfować po internecie: czatować, mailować, przeszukiwać oferty czy kupować. Google zaopiekuje się sprawnym dostarczeniem najistotniejszych treści.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • danekstraszynski

    Chciałbym zrozumieć intencje tekstu. Firma, która kwartalnie przynosi 22 mld dolarów zysku, z całą pewnością nie pozuje, jak piszesz. Zdalne porady medyczne są jak najbardziej poważnym i aktualnym kierunkiem rozwoju medycyny. Wielu pacjentów, szczególnie z okolic, gdzie lekarzy brak już dzisiaj, czeka niecierpliwie. Każdy z nas ma szansę na własnego prywatnego lekarza w dzień i w nocy. Chodzi o to, żeby przyrządy diagnostyczne tak zminiaturyzować i uprościć ich obsługę, żeby automatycznie przekazywały dane o stanie zdrowia pacjenta internetowo do centrum medycznego ze wstępną diagnozą albo alarmem o zagrożeniu życia, automatyczny sygnał do apteki spowoduje przylot drona z lekarstwami. Pierwsze nadgarstkowe urządzenia EKG są już w zwyczajnej sprzedaży. Już dzisiaj elementy systemu stają się standardem w gabinetach lekarskich. Sprawa jest poważna i czy wypada o niej pisać żartobliwie "można leczyć ludzi ze śmierci"?

    Albo pojazdy automatyczne, które już dzisiaj dają sobie znakomicie radę w halach prawdziwych fabryk. Wygrały zdecydowanie konkurencję z ludzkimi operatorami różnych wózków. Mogło już upłynąć nawet dwadzieścia lat, kiedy byłem doradcą w centrum badawczym Daimlera, skąd na drogę wyjeżdżały na publiczną autostradę automatyczne furgonetki. Kierowca siedział na swoim miejscu i udawał kierowanie. Właściwy kierowca zajmował prawie całą przestrzeń bagażową, kilka regałów wypełnionych komputerami z wielką plątaniną kabli. Kiedyś byłem świadkiem eksperymentu na parkingu targów stuttgarckich. Kierowca wysiadł przed halą wystawową z samochodu, a ten sam pojechał na wielopiętrowy parking. Dzisiaj są już takie auta w sprzedaży. Mój samochód nie jest taki samodzielny, ale widzi znaki drogowe, hamuje przed przeszkodami, sam parkuje, decyduje o światłach, wycieraczkach, pilnuje pasa ruchu itd. W Polsce też już jeżdżą przecież takie pojazdy. Początek został zrobiony, droga wyznaczona, a nam zwykłym ludziom pozostaje się tylko dostosować do zmian. Dzisiaj, dzięki innowacyjnym ludziom, każdy z nas ma w domu, teatr, kino, gazetę codzienną i Polską Kronikę Filmową. Niedługo każdy z nas będzie miał własnego szofera jak jakiś dyrektor albo prezes. Czy może to być powodem do żartów?

    Śmieszne jest, kiedy facet brutalny i ograniczony zbyt głupi, żeby znać pożytki z pieniędzy zamawia złote krany do łazienki, i pokrywa iphona złotem z brylantami. Ale bardzo poważną sprawą jest , kiedy faceci, którzy w krótkim czasie stworzyli, dzięki innowacjom, jedno z kilku najpotężniejszych przedsiębiorstw, przeznaczają swoje pieniądze na kolejnych wynalazców. Można przypuszczać, że pomylą się rzadziej od rad nadzorczych polskich, gdzie zaczynają dominować znajomi królika. Zapytaj się siebie, kto ma większe szanse na zmarnowanie funduszy badawczych.

© Wyzwania nowoczesnego świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci