Menu

Wyzwania nowoczesnego świata

Idee i zdarzenia ze świata, ginące w zalewie informacji.

Tacy młodzi, a tacy sami

rafal.kinowski

Skoro mi ostatnio tak dobrze poszedł temat młodego pokolenia, będę kuł żelazo, póki gorące. W swoich przepastnych archiwach znalazłem bardzo ciekawy raport z 2010 roku. Dwoje psychologów, Trzesniewski i Donnellan, porównało odpowiedzi ankietowe „skromnej” grupy blisko 500 000 amerykańskich licealistów z roku 1976 i 2006.

Zazwyczaj millennialsom, bo tak zbiorczo nazywa się ostatnie wyróżnione przez psychologów i socjologów pokolenie, przypisuje się wiele pejoratywnych cech. Słyszymy, że są egocentryczni, skupieni tylko na sobie i swoich problemach, lub wprost przeciwnie, nic ich nie interesuje, są oddaleni od rzeczywistości, błądzą myślami w innych miejscach, zajmują się sprawami innych ludzi. Z pewnością są też: rozpieszczeni, zarozumiali, aroganccy i leniwi. Tyle, że można też o nich powiedzieć, że są hiperaktywni, idealistyczni i wszystko chcieliby teraz i zaraz. Za to na 100% gwiżdżą na autorytety i mają w nosie ustalone reguły.

Już samo wypisanie zarzutów wobec przedstawicieli młodego pokolenia powinno uświadomić krytykom, że błądzą. Tymczasem pomysł, że można przypisać grupie ludzi - urodzonych w jakimś przedziale czasowym, niezależnie od uwarunkowań społeczno-gospodarczo-politycznych – stałe, uniwersalne cechy dla nikogo nie jest absurdem. Co więcej, istnieje spore grono ekspertów, które rości sobie prawo do tłumaczenia innym zachowania młodych ludzi, nie mówiąc już o tym, że pozdobywali na tym tytuły naukowe uznanych uczelni.

Wróćmy do wyników badań sprzed dekady.

Porównanie odpowiedzi dwóch grup nastolatków pokazało, że trzydzieści lat różnicy, nie zmieniło zasadniczo, ani poziomu ich egoizmu, ani poczucia własnej wartości czy indywidualizmu. Oba pokolenia miały podobne odczucia co do braku kontroli, beznadziejności świata, zadowolenia z życia, samotności i szczęścia. Co więcej, młodzi ludzie mieli podobną świadomość co konieczności zachowania proporcji między pracą i zabawą, ważności religii czy znaczenia statusu społecznego.

Jedyną zasadniczą różnicą pomiędzy dwoma rocznikami, było przeświadczenie rocznika 2006, że należy ukończyć studia. Jednak nie wynikało to z własnych przemyśleń na temat kariery, ale wiedzy, że większość zawodów – przypisywanych klasie średniej – wymaga wyższego wykształcenia. Czysty pragmatyzm.

Oczywiście, badacze dostrzegają wiele rozbieżności pomiędzy obecnym pokoleniem młodych, a poprzednimi. Różnią się niższymi dochodami, większym zadłużeniem i mniejszą pewnością zatrudnienia. Jednak nie ma to wpływu na ich stałe cechy charakteru (o ile w ogóle możemy takowe przypisywać ludziom).

Autorom badania sprzed niemal dekady udało się dowieść, że kolejne pokolenia niczym się od siebie nie różnią. Można się nie zgadzać z tą tezą. Wszak analiza dotyczyła grupy amerykańskich nastolatków, poza tym badania są już dość „wiekowe”.

Jednak warto sobie postawić pytanie, o czym świadczy konieczność szufladkowania kolejnych pokoleń i szukania im na siłę cech różnicujących?

Może jest to sposób starszych pokoleń na radzenie sobie w dynamicznie zmieniającym się świecie. Ledwo odbili stanowiska od swoich poprzedników, a już czują na karku oddech młodych. Uporczywość nazywania kolejnych fal młodych ludzi i nadawania im uniwersalnych cech więcej mówi o naszych lekach, niż o faktycznej kondycji pokolenia.

Jeśli już koniecznie musimy wiedzieć, czym się różnią młodzi ludzie od nas, poza – rzecz jasna, metryką – to poziomem cynizmu oraz zaufania do innych ludzi. Młodzi mają nadmiar pierwszego i deficyt drugiego czynnika. Ale czy jest to rzeczywiście przypadek? Nie sądzę...

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • kpdwiejak

    młodość nie radość:)

© Wyzwania nowoczesnego świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci