Menu

Wyzwania nowoczesnego świata

Idee i zdarzenia ze świata, ginące w zalewie informacji.

Wpisy otagowane : konsumpcja

Wszyscy o nich słyszeliśmy, ale wolimy o nich nie wiedzieć

rafal.kinowski

Prawdopodobnie wielkie cywilizacje muszą się żywić pracą niewolniczą, aby trwać w świetności. Tak było w przypadku starożytnej Grecji, gdzie Ateńczycy mogli uprawiać demokrację i filozofię, gdyż pracowali na nich niewolnicy. Nie inaczej było w starożytnym Rzymie, gdy rzesze zniewolonych narodów pracowało na przepych stolicy Imperium i jego znamienitych mieszkańców. Podobnie mit założycielski ostatniego mocarstwa, które ostało się na Ziemi – Stanów Zjednoczonych - był oparty na pracy niewolników, żeby osoby oświecone, pokroju Jeffersona, mogły w spokoju zająć się Deklaracją Niepodległości.
Pax Americana trwa, tylko niewolnicy zmienili swoje miejsce zamieszkania.

80% pracowników zatrudnionych w przemyśle tekstylnym, w Bangalore w Indiach, jest imigrantami. Większość z nich nie posługuje się lokalnym dialektem i z trudem znajduje lokum do mieszkania. Sporo firm odzieżowych pozornie idzie swoim pracownikom na rękę, oferując zakwaterowanie na terenie zakładu pracy. Jest tylko jeden haczyk – mieszkańcy są traktowani jak więźniowie.

Nawiązując do najnowszego raportu organizacji pozarządowej, zajmującej się prawami pracowniczymi - India Committee of the Netherlands – warunki egzystencji w przyzakładowych hostelach urągają jakimkolwiek standardom. Pobyt w nich wiąże się z ciągłym nadzorem i przymusowym ograniczeniem wolności.

W regionie Bangalore znajdują się liczne fabryki szyjące dla takich potentatów rynku odzieżowego jak: H&M, C&A, Gap, Tommy Hilfiger oraz Inditex (właściciel Zary). Większość koncernów, które zostały poinformowane przez ICN o nieprawidłowościach w zakładach szyjących dla nich ubrania, złożyły obietnicę, powzięcia natychmiastowych akcji naprawczych. To kolejny przykład, jak mało międzynarodowi potentaci dbają o warunki pracy, zatrudnionych do szycia ich ubrań.

Wśród najbardziej wstrząsających ustaleń raportu są informacje na temat traktowania zatrudnionych w fabrykach kobiet. Warunki ich skoszarowania przypominają bardziej obozy pracy. Pracownice są szczegółowo monitorowane. Ich ruch jest ściśle rejestrowany przez strażników, a aktywność ograniczona się do przemieszczania z i do zakładu pracy. Każda kobieta ma tylko dwie godziny w tygodniu wolnego czasu, gdy – po skrupulatnym zarejestrowaniu – może pójść do miasta na zakupy.
Odstępstwa od powyższych reguł dotyczyły tylko dwóch producentów. Jak stwierdzili informatorzy ICN, w hostelach C&A nie ma strażników, a H&M koszaruje jedynie mężczyzn, którzy muszą się stawić na nocleg przed 23.

Niektóre przyzakładowe hostele segregują pracowników na regiony skąd pochodzą, aby łatwiej różnicować płace. Okręg Bangalore był już kilkukrotnie wspominany we wcześniejszych raportach ICN, za niesprawiedliwie niskie płace.

Raport opisuje warunki egzystencji w pracowniczych noclegowniach. W przypadku robotników - szyjących dla H&M - sypiają oni na trzypiętrowych pryczach w zbiorowych salach – dzielonych na mniejsze sektory. Z łazienek korzysta od 12 do 14 osób, woda bywa często racjonowana, a robotnicy nie mają dostępu do kuchni.
Mimo, że za wszystkie wspominane powyżej „udogodnienia” pracownicy muszą płacić, nie mają innego wyjścia, gdyż nie znajdą mieszkania poza fabryką, a tym samym - zarobku.

Sprawozdanie ICN zostało przygotowane na podstawie wywiadów z ponad setką pracowników czterech różnych fabryk odzieżowych oraz lokalnymi przedstawicielami związków zawodowych. Jednym sposobem rozmowy z ankietowanymi - mimo, że byli oni przestrzegani przed udzielaniem wywiadów, pod karą zwolnienia z pracy - była ich podróż z i do fabryki. Ze zrozumiałych powodów współpracownicy ICN nie mieli wstępu na teren zakładów odzieżowych. Mała ilość wywiadów, może być podstawą do odmówienia im reprezentatywności. W okolicach Bangalore jest blisko 1200 firm odzieżowych.
W obawie przed reakcją konsumentów na Zachodzie wielu właścicieli marek, jak H&M, Inditex cy C&A przystąpiło do współpracy z lokalnymi związkami zawodowymi, a Tommy Hilfiger rozpoczął bezpośrednie nadzorowanie fabryk.

Trudno nie odnieść wrażenia, że działania koncernów w sprawie wyzysku pracowników są obliczone jedynie na minimalizowanie ewentualnych strat dla marki handlowej. Wiele razy słyszymy o beznadziejnych warunkach pracy i egzystencji robotników w tej czy innej części świata. Gdy tylko jakiejś organizacji pozarządowej uda się wydobyć na świat dzienne praktyki stosowane przez firmy, szyjące dla największych marek świata mody, rozpoczyna się festiwal hipokryzji. Załamani rzecznicy prasowi tłumaczą, że nie wiedzieli nic o haniebnych praktykach, nikt ich nie uprzedził, nie powiadomił. Ale od teraz – z ręką na sercu – wezmą się za nieuczciwych poddostawców i wprowadzą w krajach trzeciego świata nowe praktyki.
My, społeczeństwo Zachodu, będziemy protestować i kontestować tą czy inną markę, ale w końcu uwierzymy specom od PR, że wszystko już w porządku, a produkcja została przeniesiona do kraju, gdzie szanuje się ludzką pracę. I tak sytuacja będzie się powtarzać, bo przecież znów się okaże, że do szycia zatrudniono dzieci albo fabryki są tak skonstruowane, że w razie pożaru zamieniają się mordercze pułapki. Ile razy to przerabialiśmy?
Jak widać nie dość.

Nasze światowe imperium konsumpcji musi się przecież opierać na pracy niewolników.

© Wyzwania nowoczesnego świata
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci